14.10.2015

Friends? Enemies? Lovers? #3

 I PROMISED YOU, I WILL ALWAYS PROTECT YOU.
Na zapleczu panowała cisza. Nikt nie miał zamiaru się odezwać, a atmosfera była tak ciężka i gęsta, że można było się udusić. Do pomieszczenia wszedł jakże nieświadomy YoungJae, którego pierwszy komentarz przerwał ciszę. YuKi jesteś czerwona! Dziewczyna po tych słowach dotknęła swojego policzka i poczuła, że jest gorące. Następnie podniosła opuszczony wcześniej wzrok na JiHo, w jego oczach pojawiło się coś w rodzaju zakłopotania. Następnie spojrzała na pozostałą dwójkę. Ogłupiały Yoo i zarówno zdziwiony, jak i przestraszony JunHong.
Lee nie wytrzymała tego napięcia. Wybiegła z zaplecza, a następnie z piwnicy. Na zewnątrz zbierał się silny wiatr, a wraz z nim z nieba zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. YuKi złapała się za ramiona, czując, że cała drży. Nie wiedziała czy to z zimna, czy ze spadku cukru. Najgorsze było to, że to mogły być emocje. Bardzo starała się ukrywać.
Kiedy widziała oczy JunHong'a, wiedziała, że nie chce zrobić jej krzywdy. Przypomniał jej się tekst z jakieś książki lub z internetu. Bardziej to drugie. Oczy są zwierciadłami duszy. Różnica między oczami młodszego a starszego była taka, że Zico był pewny tego, co zrobi, a Zelo to załamało.
Dziewczyna była już cała mokra, przez deszcz, który ciągle przybierał na sile. Była tak wystraszona, a raczej zaszokowana, że nawet przejeżdżające samochody ochlapywały ją wodą, a ona nie ruszyła się. Nim się spostrzegła, znalazła się między blokami, a niebo było okropnie ciemne. Zbliżała się zima i na dodatek wieczór.
Nagle jej oddech przyśpieszył, poczuła, jak jej serce zabiło szybciej. Zatrzymała się i spojrzała na swoje ręce. Okropnie jej drżały.
- Yah! Ty to Lee Yuki?! - usłyszała, za sobą męski głos.
Blondynka odwróciła się i ujrzała trzech mężczyzn. Dwóch wysokich i masywnych, a trzeci był od niej niższy i bardziej puszysty. Jednak mimo to zdawał się, być tym najważniejszym.
- Zależy kto pyta - prychnęła, starając się być pewna siebie.
- Otóż, mamy do ciebie sprawę - ciągnął ten sam.
- Nie jestem zainteresowana. Wybaczcie, ale mam inne zmartwienia niż trzech półgłówków - żachnęła się.
- Masz całkiem niezłe biodra, może tak skoczymy do mnie? - zapytał jeden z wysokich, zlewając jej pytanie.
- Podziękuje - odwróciła się do nich plecami i zaczęła iść.
Nagle puszysty złapał ją za nadgarstek, więc YuKi szybko odwróciła się i kopnęła go w krocze, jednak od razu dostała mocne uderzenie od trzeciego osobnika i wylądowała na ziemi, spotykając swoja twarz z mokrą trawą i liśćmi.
- Mogło być po dobroci - odezwał się, ów milczący wcześniej.
- Idioci - mruknęła do siebie.
Podniosła się ostrożnie do siadu i tuż przed oczami przebiegł jej Choi, który od razu wszczął bójkę z trójką mężczyzn. JunHong dobrze wiedział, dlaczego ją zaatakowali. Tylko dlatego, że nie chciał spotkać się z tamtą pustą lalą.
Lee dostrzegła na twarzy starego przyjaciela wściekłość, jakiej nigdy wcześniej nie spotkała na jego twarzy. Obecnie nie wiedziała, czy powinna uciekać, wołać o pomoc, czy mu pomóc. W końcu ich było trzech, a on jeden.
Mimo że dawał sobie świetnie radę, zaczął więcej dostawać ciosów i kopniaków niż zadawać. Uderzenie w twarz, brzuch, kopnięcie w plecy, uderzenie w głowę. Blondynka była przerażona, siedziała na ziemi na kolanach, ponieważ przez swój strach została sparaliżowana.
Zelo ledwo trzymał się na nogach, jednak nie dawał za wygraną.
- Obiecałem ci, zawsze będę Cię chronić! - powiedział tak, że tylko ona usłyszała i przyjął kolejną porcję ciosów.
Mężczyźni oddychali ciężko i wpatrywali się w nieruchome ciało dwudziestosześcioletniego chłopaka. Jeden z wysokich, ten, który miał zboczone myśli wobec dziewczyny, kopnął blondyna, które zatrzymało się przed dziewczyną.
- JunHong... - szepnęła, wpatrując się w jego puchniejącą twarz.
Nagle łzy spłynęły po jej twarzy i spadały na jego policzek. Nie zauważyła, kiedy znikąd pojawił się barman i jej przyjaciel, którzy przegonili mężczyzn.

~*~
JunHong zaczął się nerwowo kręcić, ściskając czyjąś dłoń. Usiadł gwałtownie, oddychając głęboko i rozglądając się. Białe ściany, dźwięk respiratora, uderzanie kropel deszczu o okno i śpiąca blondynka, która opierała się o jego łóżko i trzymała jego rękę. Miała na sobie te same ubrania, kiedy ją znalazł. Jedynie co, to były suche. Widział brud na jej rękach, ale twarz miała czystą, ponieważ miała na lewej brwi opatrunek i przeciętą wargę. Jej włosy wyglądały fatalnie, obklejone i trawą pomiędzy. Dopiero po chwili dostrzegł, że ręką, którą trzymała jego dłoń, była zawinięta bandażem.
Blondyn był przerażony. Co się wydarzyło, kiedy straciłem przytomność?! Nagle do pomieszczenia weszła pielęgniarka, która widząc siedzącego pacjenta, wybiegła z sali i wróciła powoli w asyście trzech lekarzy. Widząc śpiącą dziewczyny, porzucili zamiar jej wyproszenia. Zajęli się badaniem chłopaka, w taki sposób, żeby jej nie obudzić.
- Przepraszam - odezwał się cicho. - Czy mógłbym zadzwonić do siostry, że nie wrócę dziś na noc? - zapytał.
- Ależ proszę pana, pan spał przez cztery dni! - powiedziała przejęta pielęgniarka.
Wtedy dotarło do niego przerażenie. Zostawił siostrę na tak długo. Mogło coś się jej stać. Jednak ta myśl szybko uciekła i zastąpiła ją ta, że YuKi siedziała z nim przez te dni. Nie umyta, zapewne głodna i przeziębiona.
Podniesiony głos kobiety sprawił, że kelnerka obudziła się. Kiedy spojrzała na pacjenta, który dopiero po chwili uśmiechnął się do niej. Jej zaspane oczy otworzyły się szerzej i dosłownie sekundę później, rzuciła się na jego szyje, obejmując ją mocno.
- Oppa... Tak bardzo się bałam o ciebie! - powiedziała, a po jej oczach spłynęły łzy. - Martwiłam się, że się nie obudzisz! - zacisnęła dłonie na jego koszuli.
Bała się o mnie... Martwiła się o mnie... Myślał przejęty Choi, obejmując ją. Dopiero po paru sekundach poczuł, jak wszystko go boli. Złamane żebra, co najmniej dwa; złamana ręka, która była zagipsowana; pełno siniaków i opuchnięta twarz.
- YuKi... - szepnął i odsunął ją lekko. - Ale to boli.
Dziewczyna odsunęła się od niego szybko i usiadła na swoim krześle, które przez tyle dni służyło jej za część łóżka.
- Przepraszam... - mruknęła.
- Nic się nie stało - uśmiechał się do niej i złapał jej dłoń.
- Oppa, muszę ci coś powiedzieć - zaczęła niepewnie.
Lekarze korzystając, że pacjenci byli tak zajęci sobą, że szybko opuścili pomieszczenie.
- Masz może telefon? Muszę zadzwonić do JiSeo - wyprzedził ją.
- JiHo ją pilnuje - powiedziała szybko.
- Jak to?! On nie wie, jak trzeba ją traktować! Ona jest delikatna... - mówił wystraszony. - On jest niezrównoważony psychicznie!

~*~
cztery dni wcześniej...
Kiedy dziewczyna wybiegła z zaplecza, Zelo odwrócił się, żeby ukryć spływającą łzę. Jednak Zico złapał go za ramiona i przycisnął do ściany.
- Zobaczysz, zrobię wszystko, żebyś dał jej spokój! Nawet jeśli miałaby mnie znienawidzić! - wrzasnął.
YoungJae próbował ich rozdzielić, jednak to nie on spowodował, że Choi wybiegł z baru. Z kieszeni dwudziestosześciolatka wypadł telefon, na którym pojawiła się od dziewczyny, która proponowała mu, żeby przyszedł do niej.
Zależy ci na niej, więc lepiej ją znajdź, nim ONI to zrobią.
- JunHong, co to kurwa jest?! - wrzasnął blondyn.
- Nosz kurwa! - wrzasnął i czym prędzej wybiegł.
Choi biegł przed siebie, rozglądając się i wołając dziewczynę po imieniu. Kręcił się wokół własnej osi, przerzedził dłonią swoje mokre i poklejone włosy, wypuszczając głośno powietrze. Wtedy znowu ruszył w kierunku osiedla. Zamarł, kiedy zobaczył, jak mężczyzna uderzył jego przyjaciółkę. Zacisnął dłonie w pięści, czując, jak gotuje się w nim wściekłość, nienawiść i nie wiadomo, co jeszcze.

~*~
- JunHong, ja mu ufam. Zmam się z nim długo i nie zrobi jej krzywdy - mówiła powoli, ściskając jego rękę, - Pocałował mnie wtedy, tylko dlatego, żebyś nie zrobił mi krzywdy... On jest dla mnie jak brat...
Blondyn uspokoił się i wytarł jej łzy, a na jego twarz wrócił spokój i uśmiech.
- Skoro tak mu ufasz, to ja też - przytaknął lekko głową. - A co z twoją siostrą?
Pytanie chłopaka, sprawiło, że na twarzy YuKi pojawił się strach. Jednak szybko zmieniło się w zdziwienie, kiedy do sali wbiegła siostra starszego, oboje spojrzeli w jej kierunku. Tuż za nią w drzwiach pojawił się JiHo, który widocznie dostał zadyszki po bieganiu.
- Ty mała! A niech cię już - powiedział zrezygnowany i usiadł na krześle pod ścianą.
- JunHong! - powiedziała, a w jej oczach pojawiły się łzy. - Co się stało?! Ten twój znajomy nie pozwalał mi tu przyjść! - mówiła bardzo szybko.
- Jakby nie było, ciągle gadała, że chce do brata, chce wiedzieć, co się stało... - prychnął najstarszy.
- JiSeo... Ty mówiłaś normalnie? - powiedział zdziwiony.
Kobieta siedziała na jego łóżku i wtulała się w młodszego brata. Zaczęli rozmawiać, jak nigdy wcześniej od czasów, kiedy to byli kochającą się rodziną. Dlatego też Lee wstała i podeszła do szafki, na której był jedynie notes i długopis, obie te rzeczy należały do lekarza. Dziewczyna napisała szybko na skrawku papieru wiadomość dla niego.
Kiedy poczujesz się lepiej, zadzwoń. *numer telefonu*

Po napisaniu tego zdania, podeszła do przyjaciela, którego szturchnęła w ramię, żeby oboje wyszli. Oboje wrócili do domu, gdzie młodsza mogła dojść do siebie i spokojnie odpocząć. Jednak blondynka nie spała. Siedziała w kuchni, pijąc już którąś z kolei herbatę. Jej współlokator również nie spał, siedział w salonie i tylko co jakiś czas doglądał, czy wszystko z nią w porządku.
W tym czasie do YuKi wracało wiele wspomnień.

JiSeo, starsza siostra Zelo wróciła sama do domu. Brat był z niej w jakiś stopniu dumny. To, co się wydarzyło, sprawiło, iż jego siostra wyzdrowiała, nie wiedział, w jakim stopniu, ale polepszyło się.
Spojrzał na swoją rękę, która leżała sama na pościeli. Rozejrzał się. Po blondynce i jej przyjacielu nie było śladu. Dopiero kiedy lekarz przyszedł po swoją własność, powiedział lekko podirytowany, że „jego dziewczyna” coś zostawiła dla niego.
- Ale to nie jest moja dziewczyna... - kiedy powiedział, zaczął się zastanawiać nad słowami „moja dziewczyna”.

7 komentarzy:

  1. Uhuhuhuhu~ O jakie "wszystko" chodzi Zico? Sory... Mam zboczone skojarzenia xD
    No więc zaczynajmy:
    Czemu ty mi to robisz? Nie mógł za nią wybiec Zico? W dalszym ciągu nie lubię Zelo w tym opowiadaniu. Jakby Zico za nią wybiegł po tym co zrobił to by było fajniej. CZEMU~!?
    Ewidentnie to opowiadanie skończy się happy endem dla Zelo. Demon to czuje. I tu powtórne pytanie - CZEMU~!? Dlaczego zawsze faworyzuję tych, których nie faworyzuje główna bohaterka? Za każdym razem nic nie idzie po mojej myśli. Ech. -,-' Moje życie powoli traci sens xD
    No to na koniec: Masz równe 24h na opublikowanie kolejnego rozdziału tego lub "Little Sister". Dopiero potem pozwalam Ci publikować one shoty. *Tak. Sama zamawiałam one shota. Wiem. Ale najpierw to.* To nie jest prośba. To rozkaz.


    No dobra...
    Plosę~
    Wiedziałam, że się zgodzisz.
    No.
    To teraz publikuj.
    Tak.
    Teraz.
    No mówię do Ciebie!
    Publikuj.

    Sory, mam dzisiaj głupawkę, co mogłaś już stwierdzić po pierwszych zdaniach komentarza.
    No to żegnam zostawiając Ci życzenia odnośnie weny, równie dobrych (a może nawet lepszych) pomysłów i dużo czasu (który jak widzę w przeciwieństwie do mnie masz).
    Pa~ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Wszystko jest niespodzianką.
      Wszystko dowiesz się w swoim czasie, co planuje i jakie mam plany wobec Zelo. Zelo jeszcze pokaze swoje. Oj zobaczysz. Zobaczysz jaką siłę mają B.A.P!
      Hahaha. Nastepna notka w sobote, moze piatek. Little Sister, a w poniedzialek SungGyu! Rozpoczynamy "Tydzień SungGyu" (♥ω♥*)

      Usuń
  2. O Boziu!!! To było słodkie jak on ją ochronił! I w ogóle jak za nią pobiegł! I nie wiem o co Taeyeon chodzi bo to jest wprost KYAAAA~
    Dobra, a teraz si opanujemy...
    Nie no, nie mogę! To było słodkie, romantyczne, urocze i w ogóle fajniutkie jak miodzik którego jem litrami >.<
    Chcę tego więcej i więcej i w ogóle więcej! Mówiłam więcej?
    Nie waż się choćby tego usuwać bo znajdę i nakopię! I utopie ci psa, ostrzegam.
    Mówiłam że słodkie?
    Ja wiem że groźby są karalne ale nie można usuwać czegoś takiego. Akcja wartka i w ogóle a jak komuś paring nie pasuje to niech nie czyta.
    (Sorry za chamstwo i wredotę ale serio mówię, nie można skreślać przez paring, to nie moralne)
    Mam nadzieję że więcej takiego czegoś napiszesz i w ogóle życzę weny.
    Pozdrawiam :*
    Ps. Czemu ty skarbie zawsze do mnie po nazwisku mówisz? Przecież Hinai to imię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że mówie Namida? Proste. Kojarzysz mi się z główną bohaterką książki "Yakuza Bliźniacza krew", gdzie Namida mordowała demony.
      Dafak. Teraz Namida - Demon. Ups...dziękuje za miłe słowa i w ogóle. Nie pozwoliłbym ci tknąć mojej Mai.

      Usuń
    2. Maia? A kto to?
      Słowa miłe bo się należało, a za porównanie podziękuję - gdzie ty widzisz we mnie demona? Jestem łagodna jak baranek!!!

      Usuń
    3. Demon to Taeyeon, ktorego Tae nazwal zboczencem. Ups....
      Mai to moja sunia!

      Usuń

Bardzo proszę o szczerą opinię.
Każdy komentarz bardzo motywuje <3

Theme by Ally